|
Strona główna
O fundacji
Misja fundacji
Statut
Władze fundacji
Stulecie Harcerstwa
Kronika wydarzeń
Forum - warsztaty
Udane życie -"recepta"
Projekt FIO 2007
1 procent
Sprawozdanie
NEWS WAGGGS
FOUNDATION FOR GIRL GUIDES SUPPORT
Galeria
Linki
Kontakt
|
KĄCIK CZYTELNICZKI
Spotkania literackie 2010
Podczas czwartego spotkania literackiego 29 maja po obejrzeniu filmu
"Chwilami życie bywa znośne", w którym pokazano spotkania
Wisławy Szymborskiej z czytelnikami, m.in. we Włoszech, w Hiszpanii,
Irlandii i w Stanach Zjednoczonych. Na temat jej twórczości wypowiadali się
profesorowie literatury różnych światowych uniwersytetów, pisarze polscy
i zagraniczni oraz twórcy kultury. Wszyscy podkreślali, że mimo światowej
nagrody literackiej poetce udało się zachować prywatność. Absolutnym
wielbicielem jej poezji okazał się Woody Allen.
Po dyskusji o filmie nastąpiło głośne czytanie wierszy. Każda uczestniczka
spotkania po przeczytaniu 'swojego' wiersza komentowała jego treść
i uzasadniała wybór, po czym odbywała się dyskusja. Recytowano wiersze:
Fetysz płodności z paleolitu, Dworzec, Rozwód, Identyfikacja,
Życie na poczekaniu, W autobusie, Tren, Lepieje, Utopia. Cytowane
wiersze znaleziono w różnych tomikach: Wybór wierszy, PIW 1979; Poezje
wybrane (II) Wyd. LSW 1983; Z limeryków Wyspiarskich, Wyd. Znak 2009.
Spotkanie zakończyły słowa z Nieczytania: "Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami".
Ustalono, że następne spotkanie literackie zostanie poświęcone nie twórczości
osoby, ale jej życiu. Postać, o której będzie mowa to, Elżbieta I Królowa Anglii.
Na trzecim spotkaniu literackim 12 marca tematem rozmowy były:
"Kolacja z Anną Kareniną" Glorii Goldreich i
"Klub mało używanych dziewic" Moniki Szwaji.
Na początku wydawało się, że bohaterki obu lektur nie mają ze sobą nic
wspólnego, po dłuższej (pięciogodzinnej) dyskusji okazało się, że jednak
można znaleźć egzemplifikację wspólnoty kobiecego losu, choć inaczej się
objawiającego po obu stronach oceanu.
Bohaterkami "Kolacji z Anną Kareniną" (o czym w KĄCIKU CZYTELNICZKI
pisała już Iza Kurowska-Brandenburska), są:
- Cynthia - piękna i bogata; pozbawiona emocji i dyskretnie podkreślająca
swoją pozycję. Posiada własną agencję reklamową, duży dom, służącą
i opiekunkę do dzieci. Właśnie postanowiła rozwieść się z mężem
ponieważ uznała, że ją okłamuje i nie zamierza słuchać wyjaśnień.
- Donna - singielka, pracuje jako dietetyczka, w tym samym szpitalu,
co Trish; ma dwóch nie wiedzących o sobie kochanków; przyjaźni się z Riną,
której pozwala się 'wykorzystywać'. Wygląda na zawsze zadowoloną z życia
albo tylko z nim pogodzoną.
- Elizabeth - nauczycielka, siostra Jen, matka Adama-autystycznego
12-latka, żona gruboskórnego Berta, który w trudnej sytuacji losowej
okazuje się niespodziewanie odpowiedzialny. Elżbieta lubi czytać, ma
niezwykle trafne spostrzeżenia dotyczące lektur omawianych na spotkaniach
przyjaciółek; poza tym ma kompleksy, jest zgorzkniała, złośliwa i obrażona
na los.
- Jen - artystka, siostra Elżbiety; mieszka z partnerem Ianem,
który rzadko pracuje, ale którego uważa za wielkiego artystę. W relacjach
z innymi nie stawia wymagań i unika konfrontacji. To ona płaci rachunki
domowe i za pobyt chorej matki w domu opieki. Pracuje dla Cyntii w reklamie
dużej firmy.
- Rina - wykładowczyni literatury, pisze doktorat o poetce Sylwii
Plath. Ma 6-letniego syna Jeremiego, którego wychowuje sama (nikomu nie
powiedziała, kto jest jego ojcem). Przyjaźni się z Donną; jest niezorganizowana,
bezradna, wiecznie bez pieniędzy, wzbudza współczucie.
- Trish - lekarka psychiatra, żona Jasona kierującego spółką
inwestycyjną, którego kocha jak gdyby przez rozum. Mają córkę Mandy.
Jest przepracowana, znudzona, ma wyrzuty sumienia; ciągle porównuje się
z Cyntią, której zazdrości pracy, luksusu i udanego życia małżeńskiego.
Z lektury "Kolacje z Anną Kareniną" szczególnie utkwiły w pamięci trzy
myśli autorki:
Pieniądze dały jej wolność. (s. 98)
Matka myślała o ojcu i o mnie, ominęło ją życie. (s.102)
Nie poślubiasz mężczyzny, poślubiasz określone życie. (s.93)
***
"Klub mało używanych dziewic" - Wyd. SOL 2007, to lektura
na niedzielne popołudnie i kawałek wieczoru. Taka trochę bajka tylko, że
o codziennym życiu współczesnych młodych kobiet, które mimo różnych losów
życiowych znajdują wspólne cele i wspierają się wzajemnie. Założyły klub
i każda podjęła służbę dla innych na wybranym przez siebie polu. (Kto wie,
może to uśpione harcerki).
Monika Szwaja napisała potem jeszcze dwa tomy: Dziewice do boju i Zatoka
trujących jabłuszek - Wyd. SOL 2008, w których kontynuuje dzieje bohaterek, ale
nie wniosły one w zasadzie niczego istotnego do ich losów. Bohaterki "mało
używane dziewice" w trzecim tomie, jak na prawdziwą bajkę przystało łączą swe
losy z odpowiednimi dla nich partnerami.
- Agnieszka - zdeklarowana singielka, nauczycielka z powołania,
dyrektorka gimnazjum publicznego Posiada własne mieszkanie po rodzicach, którzy
wyjechali za ocean do siostry 'kombatantki'. Ma wyobraźnię pozwalającą jej
na wymyślanie sobie facetów, z którymi 'mieszka'. Chodzi na terapię. Postanowiła
pomagać samotnej staruszce.
- Alina - matka nastolatki Wiśni-Jagi, która nią manipuluje i z którą
nie potrafi się porozumieć. Ma poczucie winy - ciąża była przypadkowa,
a mąż/ojciec je porzucił, gdy córka miała dwa latka. Pracuje w banku. Chodzi
na terapię. Postanowiła pracować społecznie w hospicjum.
- Michalina - mieszka w willi z toksyczną matką, wspomina ojca
Irlandczyka, który wyjechał, gdy miała 6 lat, a matka uniemożliwiła jakiekolwiek
kontakty. Jest dekoratorką terenów zielonych i pracuje na cmentarzu. Szara,
przegrana, niczego od życia nie oczekuje. Przypadek sprawia, że zmienia pracę
na prywatne centrum ogrodnicze. Postanowiła urządzić ogród w hospicjum.
- Marcelina - pochodzi z wielodzietnej rodziny we wsi pegeerowskiej.
Pracuje w miejskim biurze planowania przestrzennego. Posiada mieszkanie
po 'przyszywanej ciotce' a wkrótce także dziedziczy zapuszczoną posiadłość.
Jest w ciąży z narzeczonym, któremu pozwala się wykorzystywać. Ma zaniżoną
samoocenę, ciągle się czegoś boi i bez protestu godzi się na rolę ofiary.
Porzucona przez narzeczonego i wskutek poporodowej depresji 'wycofuje się
z życia'.
Po dyskusji nad codziennym losem Amerykanek i Polek uczestniczki spotkań postanowiły sięgnąć do literatury bardziej uduchowionej. Następnym razem spotkamy się z poezją polskiej Noblistki - Wisławy Szymborskiej.
Promocja ciekawych książek i recenzje czytelniczek.
-
Kolacja z Anną Kareniną - Gloria Goldreich
-
Lato przed zmierzchem - Doris Lessing
-
Szukając Boga - Martin Goldsmith
-
Kobieta, której nigdy nie było - Hrdy Sarah Blaffer
-
Mózg kobiety - Louann Brizendine
-
Kobieta metafizyczna - Artur Cieślar
-
Gorsza płeć - Maria Bogucka
Gloria Goldreich - Kolacja z Anną Kareniną
Wydawnictwo "Twój Styl" 2008
Potrzebne ci wsparcie? Szukaj przyjaciółki. W życiu, a może w... książkach.
To może być motto powieści Glorii Goldreich - Kolacja z Anną Kareniną, albo
też jej najkrótsza recenzja.
Autorka przedstawia sześć przyjaciółek, których sytuacja życiowa jest bardzo
różna, ale łączy je pasja czytania. Są one kolejno gospodyniami wieczorów
literackich, do których przygotowują się, jako prelegentki i panie domów
dobierając potrawy zgodnie ze swoimi preferencjami kulinarnymi lub gustami
bohaterek książek.
Przypatrujemy się im uważnie w czasie przygotowań do spotkania, śledzimy
dyskusje, które prowadzą o życiu bohaterek wybranej książki i dostrzegamy
zmiany w ich własnych poglądach oraz zachowaniach, co wymaga z ich strony
wiele wysiłku.
Jest też w powieści obecna tajemnica - podana bez koniecznego w takiej
sytuacji komentarza, uzasadnienia - decyzja o rozstaniu z mężem jednej
z przyjaciółek. Wiadomość ta elektryzuje bohaterki i sprawia, że ich rozmowy
często dotyczą zaistniałej sytuacji.
Mimo, że poruszanych jest wiele trudnych problemów powieść nie jest mroczna
ani przygnębiająca, ponieważ bohaterki szukają wyjścia z zapętleń życiowych,
nie pogrążają się w rozpaczy i beznadziejności - są w tym bardzo "harcerskie".
Droga Czytelniczko, jeśli lubisz powieści Katarzyny Grocholi to lektura
Kolacja z Anną Kareniną sprawi wam wiele radości. Gorąco polecam.
Izabella Kurowska Brandenburska
P.S.
Inne (dość różnorodne) recenzje tej książki można znaleźć w Internecie
pod nazwiskiem autorki. Warto przeczytać i książkę, i recenzje.
Doris Lessing - Lato przed zmierzchem
W.A.B.
Książka Noblistki roku 2008, wydana przez W.A.B. w doskonałym
tłumaczeniu Barbary Rewkiewicz-Sadowskiej. Autorka opowiada
historię jednego lata z życia dojrzałej kobiety stojącej
przed perspektywą pustego gniazda. Jeszcze jej dorosłe dzieci
mieszkają w domu, jeszcze zajmuje się ich sprawami, (czego coraz
częściej nie aprobują), jeszcze tolerują jej opiekę, ale jak długo
to potrwa i, co będzie kiedy się skończy - nie wiadomo. Z takich
rozważań wyrywa bohaterkę okoliczność przypadkowa - angaż do pracy
na długie wakacyjne miesiące. Zdaje sobie sprawę z ewentualnych
konsekwencji przyjęcia oferty, ale postanawia zaryzykować "wyjście"
z domu bez rodziny, (choć nie robiła tego od ćwierć wieku, czyli
przez całe dorosłe życie). W podjęciu decyzji pomaga jej "wsparcie"
bliskich, zadowolonych, że podczas wakacji nie będą musieli liczyć
się z istnieniem matki i domu. To, co dzieje się z nią
w okresie "wolności" jest tylko przyczynkiem do szukania odpowiedzi
na pytanie, od czego zależy udane życie kobiety?
Drugoplanową bohaterką książki jest dwudziestolatka stojąca przed
ważnym wyborem życiowym: wyjść za mąż czy nie, a jeśli tak to,
za którego z trzech zupełnie odmiennych pretendentów do jej ręki.
Spotkanie tych kobiet umożliwia im i czytelniczkom zweryfikowanie
poglądów na życie i role społeczne kobiety w dzisiejszym świecie.
Po lekturze Doris Lessing - Lato przed zmierzchem można sobie zadać
wiele pytań, np. takich:
Czy każde życie czemuś służy, czy jest
dla kogoś, dla czegoś, po coś?
Czy warto "poświęcić" wszystko,
czy raczej postawić wszystko, na jedną kartę?
Czy można przeżyć
całe dorosłe życie niczego w nim nie zmieniając od startu, np. od
chwili zamążpójścia?
Czy odpowiedzialność za innych (bliskich)
zwalnia z odpowiedzialności za własne życie, za wybory dotyczące
siebie samej?
Czy życie w cieniu, pełnienie ról życiowych stosownie
do oczekiwań innych (bliskich) może być także życiem spełnionym?
Czy bycie sobą koniecznie musi wiązać się z rezygnacją z ról
życiowych wg oczekiwań innych (bliskich)?
Czy kobieta 45+ ma prawo
do całej gamy kolorów na palecie życia?
Czy moje dzieci (i mąż)
ucieszą się czy zmartwią, a może nie zauważą, że zmieniłam swoje
przyzwyczajenia, że nie zawsze jestem do dyspozycji, że mam własne
potrzeby?
Czy jest ktoś, z kim mogę porozmawiać o tym, co
i dlaczego dzieje się ze mną, kiedy już jestem lub, kiedy już
będę 45+?
Lato przed zmierzchem to książka dla kobiety w każdym wieku,
dlatego została wybrana przez Fundację Harcerek, jako inaugurująca
otwartą dyskusję w Klubie Czytelniczek Dobrych Książek.
Gorąco
polecam!
Grudzień 2008, Wanda Czarnota
Martin Goldsmith - Szukając Boga
Świat Książki 2006
Polska jest krajem katolickim. Niezależnie od liczby osób deklarujących przynależność do kościoła katolickiego, w jego życiu, jako wspólnoty wyznaniowej, uczestniczy większość społeczeństwa. Niezależnie też od poziomu zaangażowania, intensywności i głębokości naszej wiary przeżywamy ukryte lub głośno manifestowane wahania, chwilowych zwątpień i odejść. Ciągle szukamy. Czekamy, że ktoś nam pomoże. Wyjaśni czy utwierdzi w wierze. Dla tych myślących poważnie o sprawach wiary i dla tych nieustannie poszukujących Boga, została napisana książka "Szukając Boga" - małe, lakoniczne kompendium wiedzy o różnorodnych JEGO rozumieniach; o objawieniu i zbawieniu przedstawianym przez różne kierunki filozoficzne, religie i wierzenia.
Autor tej pracy, Martin Goldsmith, wykładowca w All Nations Christian College w Ware, stawia sobie i czytelnikom zasadnicze pytanie: KIM JEST BÓG? Pytanie, w którym zawiera się pewność, że Bóg jest!
Więc: KIM JEST BÓG? Z psychologicznego punktu widzenia - pisał Carl Gustav Jung - w każdym człowieku tkwi religijna natura, każda świadomość religijna ma taką samą wartość i znaczenie. Wszystkie wywodzą się z tego samego źródła, które znajduje się w naszym wnętrzu.
Kenijski teolog John Mbiti nazywa tradycyjne afrykańskie religie plemienne sceną, na której człowiek szuka swego Stwórcy. Dążenie do odnalezienia Boga jest częścią naszej człowieczej natury. Cała ludzkość przejawia głęboko religijną naturę. Ludzie w naturalny sposób poszukują w życiu przeżyć duchowych. Każda konkretna religia stanowi odzwierciedlenie tych dążeń i poszukiwań. Ale religia może być także przyczyną odejścia od Boga. Uniwersalna duchowość ludzi niesie ze sobą bardzo istotne wskazania i prawdy. Te zasadnicze fundamentalne elementy są wspólne dla wszystkich religii. W każdym systemie religijnym znajdujemy współistnienie dobra i zła, piękna i brzydoty, prawdy i kłamstwa. W różnych częściach świata ludzie wykształcili wielką różnorodność religijnych form i praktyk, a ludzki zmysł religijny, który znajduje swój wyraz w różnych religiach jest w istocie uniwersalnym Bożym objawieniem danym całej ludzkości. Prawda i piękno zawarte w kanonach wiary są efektem działania w świecie Bożej łaski.
W Szukając Boga zagłębiamy się wraz z autorem w trudnych problemach wiary i religii; problemach życia i śmierci. Czytając uważnie, znajdujemy na kartach książki odpowiedź na wiele trapiących nas pytań, wątpliwości, niepokojów. I ciągle powracające pytanie, KIM JEST BÓG? - dawcą łaski!
Martin Goldsmith pisze: Niech każda religia świeci swoim własnym światłem, a wtedy uda nam się, być może, wyjść poza nie wszystkie i osiągnąć Ostateczny Absolut - Boga, nie objawionego, pozbawionego atrybutów i tym samym nie dającego się opisać. [...] W niniejszej książce prezentujemy chrześcijański punkt widzenia zgodnie, z którym w każdej religii można odnaleźć ślady obrazu Boga, a więc elementy prawdy, dobra i piękna. Stwierdzamy jednakże ze smutkiem, że owa prawda i piękno skażone są demonicznymi wpływami w postaci wszechobecnego grzechu i kłamstwa.
Autor konsekwentnie opisując charakterystyczne cechy poszczególnych doktryn religijnych, wykazuje nierzadko ich bliskość z religią chrześcijańską, ale zauważa także istotne różnice nie pozwalające na wspólnotę wiary. Wielokrotnie podkreśla prawo każdego człowieka do wyznawania własnej wiary i zachęca do dialogu i pokojowego współistnienia. Stwierdza, że: Prawdziwy dialog polega także na tym, by przekonać innych do podążania za Jezusem Chrystusem, do zaakceptowania faktu, że jego śmierć i zmartwychwstanie jest warunkiem naszego zbawienia.
Pojęcie Boga, objawienia i zbawienia jest omawiane ze szczególną uwagą jako najistotniejsze dla każdej religii, a zarazem najtrudniejsze do zrozumienia. W przeszłości kościół rzymskokatolicki uznawał, że jest jedyną drogą gwarantującą swym wyznawcom zbawienie. Postawa ta uległa radykalnej zmianie po II Soborze Watykańskim. Na podstawie jego dokumentów uznano, że wszystkie religie w mniejszym lub większym stopniu wskazują swoim wyznawcom drogę do zbawienia. Pozostało jednak w mocy twierdzenie, że w Kościele rzymskokatolickim można otrzymać więcej potrzebnej do zbawienia łaski, więc wierni tego kościoła zaszli dalej niż inni na drodze do zbawienia.
Przekonania religijne odgrywają poważną rolę w kształtowaniu się różnego rodzaju ruchów politycznych. Siła przekonań religijnych jest w stanie porwać do walki tłumy, obalać rządy, a fanatyczny entuzjazm religijny może przyczynić się do wybuchu wyniszczających wojen. A przecież: Królestwo Boże obejmuje swoim zasięgiem cały świat, wszystkich ludzi, dla każdego otwarta jest droga do zbawienia. Gdziekolwiek szukamy Boga, jakąkolwiek przyjmiemy formę modlitwy i na jakiej drodze go znajdziemy - BÓG ZAWSZE CZEKA NA NAS - podkreśla autor.
Lektura książki Martina Goldsmith'a zmusza czytelniczkę i czytelnika do zadania sobie fundamentalnego pytania: w co JA wierzę? a więc kim jestem? Może szukając na nie odpowiedzi ugruntujemy swoją wiarę.
Polecam tę lekturę do uważnego czytania i zachęcam do spojrzenia przez małe okienko na okładce książki. Po jego drugiej stronie, w obłokach nieba, kryje się tajemnica, której szukamy.
Warszawa, jesień 2007, Ludomira Ryll

Hrdy Sarah Blaffer - Kobieta, której nigdy nie było
Warszawa, wyd. CiS 2005
"Tę opowieść o ewoluujących już od siedemdziesięciu milionów lat samicach naczelnych dedykuję wyzwolonej kobiecie, której nigdy nie było, ale którą dzięki swej wyobraźni, inteligencji, otwartości i uporowi wiele z nas może się stać. Celem tej książki jest rozwianie mitów na temat natury kobiecej oraz przedstawienie, opartych na współczesnej nauce, hipotez opisujących ewolucyjną drogę samic naszego gatunku". Sarah Blaffer Hrdy
Autorka, z naukową wnikliwością, opisuje na 340 stronach różnice w rozwoju seksualności przedstawicieli obu płci: samców i mężczyzn oraz samic i kobiet, od poziomu najniższych form życia komórkowego (anizogamia) aż do wykształcenia się rzędu naczelnych (primates) i wieńczącej ciąg ewolucyjny rodziny homo sapiens - człowieka myślącego. Jej uwaga badawcza skupiona jest przede wszystkim na przedstawicielach naczelnych, czyli ostatniego etapu rozwoju ewolucyjnego. Swoją pracę dokumentuje wynikami żmudnych badań i wieloletnimi obserwacjami prowadzonymi przez grupy naukowców nad zachowaniami samic i kobiet oraz samców i mężczyzn we wzajemnych relacjach. Szczególnym badaniom i obserwacjom poddane były:
-
zachowania seksualne samic i kobiet,
-
motywacje przy wyborze partnera seksualnego,
-
przyczyny zmian w seksualnych relacjach płci.
Sarah Hrdy zwalcza mity i stereotypy w traktowaniu różnic płci jako uzasadnionych ewolucyjnie i uwarunkowanych biologicznie. Rosnąca wiedza na temat naczelnych sprawia, że określenia typu nieokiełznana żądza samców i opanowana bierność samic okazują się mocno naciągane. Podobnie zresztą jak opowieści o dominujących samcach i opętanych przez instynkt macierzyński samicach. Podstawą do sformułowanych w tej książce wniosków stał się obszerny materiał badawczy z obserwacji zachowań żyjących gatunków różnych naczelnych. Szczegółowa analiza przyczyn kształtowania się wyraźnej dominacji samców dała podstawę do badań porównawczych z podobnym zjawiskiem zachodzącym w społecznościach homo sapiens.
Asymetria jest uniwersalną cechą naczelnych. Asymetria płci jest faktem w większości ludzkich społeczeństw, gdzie dominująca pozycja przypada zwykle mężczyźnie. Pozycja kobiety jest gorsza pod wieloma względami także od pozycji samic innych gatunków, co wynika z niewłaściwego odczytania danych archeologicznych i antropologicznych.
W XIX wieku ugruntowywane było przekonanie, że kobiety są biernymi seksualnie istotami pozbawionymi jakichkolwiek instynktów politycznych za to z ochotą poświęcającymi się obowiązkom macierzyńskim. Znajduje ono swoich zwolenników i dzisiaj, w XXI wieku. Zdaniem Sarah Hrdy u podłoża eksploatacji jednej płci przez drugą leży również konkurencja między osobnikami tej samej płci.
Lektura tej książki utwierdza w przekonaniu, że od zawsze samica/kobieta zdobywała pozycję w społeczności naczelnych przy pomocy jednego rodzaju broni - swojej seksualności. Kiedy walczyła o możliwość wyboru partnera, czyli potencjalnego ojca dla swego potomstwa, kiedy zdobywała środki na utrzymanie dzieci przy życiu, kiedy zabiegała o pozycję w hierarchii społecznej dla nich lub dla siebie. Zawsze w dziejach główną bronią walczącej kobiety były nie rozum i nie serce, ale płeć. Dlatego tak często mieliśmy do czynienia z pozbawianiem kobiet ich jedynej skutecznej broni. Temu służyły wszelkimi zakazy i nakazy, ograniczenia religijne i obyczajowe, a nawet formy jawnego przymusu, jak haremy, pasy cnoty czy infibulacja.
W czasie lektury wielokrotnie zastanawiałam się czy to jest już przeszłość?
Autorka omawianej tu książki pisze, że wg obecnych szacunków upłynęło zaledwie 5 milionów lat od czasu, gdy rozeszły się drogi ewolucyjne człowieka i szympansa. Nadal nasze i ich geny, pod względem biochemicznym, są praktycznie nie do odróżnienia. Wyniki wciąż nowych badań przekonują, że różne aspekty kobiecej seksualności znajdują swoje odpowiedniki u samic naczelnych. Ale ludzka duchowość i umiejętność posługiwania się mową oddziela nas od reszty żywych istot. Tylko człowiek był w stanie doprowadzić do skrajnej nierówności między płciami i prawdopodobnie tylko człowiek potrafi wcielić w życie zasadę równości kobiet i mężczyzn. Równość płci w gatunku homo sapiens nie jest wynikiem ewolucji tylko warunków historycznych i ekonomicznych. Przybliżył ją postęp technologiczny i nowy podział funkcji społecznych. Postęp kultury spowodował, że prawa człowieka zaczęto odnosić do obu płci.
Równość płci urzeczywistnia się dzięki inteligencji, uporowi i odwadze kobiet.
Ambicje i aspiracje kobiet obejmują sfery zarezerwowane dotąd tylko dla mężczyzn. Przed kobietami pojawiają się szanse kierowania własnym losem nieporównywalne z tym, co było dotąd udziałem jakichkolwiek innych samic. Zagadnienie kobieta, której nigdy nie było i kobieta, która ma szansę zaistnieć we współczesnej epoce, obejmuje obszar wiedzy, doświadczeń jednostkowych i społecznych, marzeń i działań, a przede wszystkim świadomość upływu milionów lat tworzących naszą dzisiejszą kondycję fizyczną i intelektualną oraz naszą kobiecą psychikę.
Wiedza, jaką drogę rozwoju mamy za sobą, co nas ukształtowało, w jakim punkcie rozwoju jesteśmy obecnie, jakie mamy możliwości kształtowania naszej przyszłości, zawarta jest na stronach książki jednej z nas - Sarah'y Blaffer Hrdy.
Temat pasjonujący i ważny, olbrzymia wiedza i erudycja autorki oraz świetny i potoczysty styl wciągają uważnego czytelnika i zmuszają do refleksji.
Szczerze zachęcam do lektury. Książka otwiera przed nami świat prawdy o nas samych i daje nadzieję. Uświadamia też, w którym punkcie istnienia życia na naszej planecie Ziemi znalazłyśmy się my - kobiety XXI wieku.
P.S.
Można pominąć wiele stron szczegółowych opisów życia innych naczelnych wówczas ilość stron do przeczytania zmniejszy się i nie będzie to miało znaczenia dla zrozumienia przesłania autorki.
Opracowała Ludomira Ryll
Sarah Blaffer Hrdy, Professora Emerita University of California - Davies, uznawana jest za jednego z najwybitniejszych współczesnych prymatologów. Jej książka Kobieta, której nigdy nie było została oceniona przez krytyków jako przełomowa synteza feminizmu i teorii ewolucji.

Gorąco polecam przeczytanie książki Louann Brizendine - Mózg kobiety wszystkim przedstawicielkom naszej płci bez względu na wiek. Uważam, że lektura ta może okazać się interesująca także dla mężczyzn.
Ta wyjątkowa pozycja na naszym rynku wydawniczym:
-
burzy wiele stereotypów myślenia o kobiecie i jej możliwościach poznawczych;
-
daje ogromną wiedzę o tym, co faktycznie kształtuje różnice płciowe między kobietami i mężczyznami;
-
uświadamia, że mimo dominacji cywilizacji i kultury w naszym życiu jesteśmy istotami kształtowanymi prze naturę bardziej niż nam się to wydaje i być może bardziej niż tego same chcemy;
-
zmusza do refleksji etycznej nad naszymi wyborami życiowymi, czy nie będą one przypadkiem okaleczające i bolesne, czy nie zniszczą nas zamiast wzmocnić i rozwijać.
Najważniejsze, że teorie Lozann Brizendine nie są, przypuszczeniami wysnutymi z lektury dzieł psychologicznych i filozoficznych, ale rezultatami badań klinicznych możliwych do przeprowadzenia dzięki nowoczesnej aparaturze pozwalającej rejestrować i obrazować pracę mózgu, czyli dzięki całej inżynierii medycznej.
Lektura książki pozwala też stwierdzić, że badania były prowadzone na znacznej populacji w czym pomocne są niewątpliwie technologie informatyczne.
Przeciw stereotypom
W XXI wieku już wiemy, że kobiety i mężczyźni mają 99% identycznych genów, różnice między płciami wyglądają zatem na niewielkie (ale diabeł tkwi w szczegółach). Ale jeśli uwzględnimy także fakt, że od innych naczelnych odróżnia nas tylko 4 % genów, to ten jeden procent między kobietą i mężczyzną zmienia swoje rzeczywiste proporcje.
Gdzie należy poszukiwać różnic?
Czy są to tylko pierwszo- i drugorzędne cechy płciowe, jak do niedawna sądzono, czy różnice dotyczące czegoś więcej, np. mózgu?
W XIX wieku zauważono, że kobiecy i męski mózg różnią się już na pierwszy rzut oka!!! I to okazało się prawdą. Mózg mężczyzny jest o około 9 % większy (?), ale i mężczyzna, jako taki, na ogół jest od kobiety większy. Jeszcze nie dawno nawet uczeni sądzili, że upośledza to kobiety i dlatego dysponują one mniejszymi możliwościami intelektualnymi. Kiedy jednak stało się możliwe policzenie ilości komórek mózgowych, wyszło na jaw, że oba mózgi - tak kobiecy, jak i męski - mają tyle samo komórek, tyle tylko, że mózg kobiety jest lepiej opakowany.
Aż do końca lat 90-tych XX wieku nie prowadzono odrębnych badań nad fizjologią, neuroanatomią, psychologią płci żeńskiej uważając, że kobieta to taki mniejszy mężczyzna i że cykl menstruacyjny tylko zakłóca wyniki. Dopiero badania gwałtownego mózgowego syndromu przedmiesiączkowego naprowadziły autorkę książki na nowy kierunek dociekań, tzn. badanie wpływu hormonów na mózg kobiety.
Louann Brizendine założyła Klinikę Kobiecych Hormonów i Nastrojów przy Wydziale Psychiatrii Uniwersytetu Kalifornijskiego. Była to pierwsza placówka zajmująca się stanem mózgu oraz oddziaływania jego neurochemii i gospodarki hormonalnej na ustrój kobiety. Rezultatem badań stała się teza: "(...) że mózg kobiety pozostaje pod tak głębokim wpływem hormonów iż w zasadzie to one decydują o kształcie jej świata, modulując wartości i pragnienia oraz dzień po dniu mówiąc jej, co naprawdę jest ważne".
I teza ta została w pełni udowodniona przez podanie i analizę poszczególnych przypadków.
Warszawa, 7 lutego 2007, Izabella Kurowska-Brandenburska
Poniżej wybrane fragmenty z książki Louann Brizendine - Mózg kobiety. Warto jednak przeczytać całą książkę - naprawdę!
(Tabelka charakteryzująca fazy życia kobiety znajduje się w książce na stronie XIV-XV. Uczestniczki II spotkania Forum Fundacji Harcerek otrzymały ją w materiałach.)
"Fazy życia kobiety
Hormony mogą decydować o tym, na co akurat będzie miał chęć kobiecy mózg. To one pomagają być czułą i troskliwą, prospołeczną albo agresywną czy uwodzicielską. Wpływają na wszystko - czy jesteśmy rozmowne, czy flirtujemy, czy mamy chęć urządzić prywatkę (albo wybrać się na jakąś) , czy planujemy przyjęcie dla dzieci, a także czy chcemy się poprzytulać, czy dbamy o swój wygląd, czy przejmujemy się innymi, czy też zależy nam tylko na tym, by z nimi konkurować. To wreszcie również hormony skłaniają nas zarówno do autoerotyzmu, jak i do inicjowania seksu."

Artur Cieślar - Kobieta metafizyczna, INANNA, W-wa 2005
Kobieta metafizyczna, debiut książkowy romanisty, tłumacza, podróżnika, autora reportaży i opowiadań Artura Cieślara to zbiór rozmów z dziewięcioma kobietami. Inspirowane pytaniami autora przemawiają do nas kobiety znane, a jednak na pewno nie poznane do końca, zaskakujące, urzekające wrażliwością, mądrością, dobrocią, pracowitością - Małgorzata Braunek, Magdalena Cielecka, s. Małgorzata Chmielewska, Ewa Foley, Jadwiga Staniszkis, Magdalena Środa, Agata Tuszyńska i Beata Tyszkiewicz.
Sięgając po zbiór wywiadów przeczuwałam, że usłyszę od nich rzeczy nie tylko ciekawe, ale i ważne. Przyjemnie jest konfrontować swoją wiedzę i wyobrażenia o znanych postaciach z tym, co one same o sobie mówią. To jest taki pierwszy, powierzchowny poziom ekscytacji - odkryć coś zaskakującego, łamiącego stereotyp danej osoby, np. to, że siostra zakonna Małgorzata Chmielewska pali papierosy, a feministka, profesor Magdalena Środa ma zwyczajną rodzinę.
Dzięki książce poznałam nowe, zaskakujące dla mnie fakty z życia kobiet, o których co nieco słyszałam, ale akurat nie to, że profesor Staniszkis jest zafascynowana filozofią Wschodu, że wielokrotnie podróżowała i miesiącami mieszkała w Japonii, że aktorka Beata Tyszkiewicz przez wiele lat borykała się z powikłaniami po zatruciu amebą przywiezioną z Algierii. Może obiło mi się o uszy, że Małgorzata Braunek, słynna Oleńka z Potopu została buddystką, ale że pracuje jako wolontariuszka w hospicjum onkologicznym, to już na pewno nie.
Ale nie chodzi o to, że z kart Kobiety metafizycznej można się dowiedzieć czegoś ciekawego o osobach publicznych. Warto tę książkę przeczytać ze względu na bogactwo myśli, poglądów i spostrzeżeń, którymi nas raczą. To nie są wywiady, jakich udziela się kolorowym czasopismom. To są poważne rozmowy o życiu. Poważne, co nie znaczy pozbawione lekkości, humoru, wspomnień z dzieciństwa, historii z życia wziętych. Poznając je, zaczynamy rozumieć, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się losy bohaterek - dlaczego tak a nie inaczej toczą się losy nasze i naszych znajomych. Podoba mi się ich brak kokieterii oraz to, że nie określają swojego miejsca w świecie za pomocą odniesień do mężczyzn, i to wcale nie dlatego, że w ich życiu nie ma przedstawicieli drugiej płci. Duża w tym zasługa autora, który - w odróżnieniu od wielu "przepytywaczy" gwiazd, nie ulega pokusie plotkowania o mężach, partnerach życiowych, rozwodach czy dzieciach. Choć sama lubię opowieści z życia prywatnego znanych osób, tutaj mi ich nie brakowało. Okazuje się bowiem, że w życiu owych pań istnieją obszary o wiele bardziej zajmujące i warte poznania.
Dlaczego "kobieta metafizyczna"? Tu mam dylemat. Szczerze mówiąc tytuł od początku nie przypadł mi do gustu. Wywołał u mnie skojarzenia z magią, astrologią, a to, jak dla mnie, przemawiałoby przeciw lekturze. Później okazało się, że to nie to, ale nie potrafię zaproponować innego tytułu - może więc ten jest najlepszy z możliwych. Metafizyka, jak objaśnia jedna z bohaterek (łatwo domyślić się, która z pań została o to poproszona) może być definiowana nie wiele sposobów. A najogólniej - jako nauka o wszystkim, co przekracza rzeczywistość doświadczalną i tę, która daje się ująć przez naukę.
Kobietę metafizyczną czyta się naprawdę lekko i potoczyście. Jednak wiele razy, mając poczucie, że dotyka ona rzeczach ważnych, nad którymi warto się chwilę dłużej zatrzymać, rzeczywiście zwalniałam i przystawałam. O czym mówią panie zaproszone przez Artura Cieślara? O dokonanych wyborach, o pasjach, o tym, bez czego nie potrafiłyby żyć - podróże, książki, świadomość bycia komuś potrzebnym, obcowanie z nauką, z kulturą, niezależność. Mówią o sensie cierpienia, o tym, jak radziły sobie ze śmiercią bliskich, o swoich największych lękach i marzeniach. Poznajemy ich światopogląd, stosunek do religii, kościoła, wyobrażenie o tym, co nastąpi po śmierci.
W książce tej znalazłam bardzo wiele myśli, które do mnie głęboko przemówiły, choć niektóre z nich były zaskakująco proste, jak np. ta, że bez przemijania nie byłoby życia, kolejna - że nie jest rzeczą złą popełniać błędy, ale jest głupotą nie wyciągać z nich wniosków, czy inna - że mimo usilnych starań nie jesteśmy w stanie nikogo zmienić, każdy może zmienić tylko samego siebie. Wplecione w pełne uczuć i przykładów historie, bynajmniej nie brzmią jak wyświechtane frazesy, ale stają się urzekająco prawdziwe i w pewnym sensie odkrywcze.
Socjolog Joanna Staniszkis mówi o dobrym wykorzystaniu przeciwności losu, wrogich nam procesów, zjawisk, które istnieją niezależnie od naszej woli, niczym spadający kot, który tak wykorzystuje siłę ciążenia, aby upaść w najbardziej bezpieczny sposób.
Według aktorki Beaty Tyszkiewicz pierwszym krokiem wprowadzającym człowieka w smugę cienia jest śmierć matki, ponieważ gdy odchodzą rodzice, okazuje się, że już nikomu nie będzie na nas tak zależało.
Siostra Chmielewska, prowadząca ośrodek dla osób wyrzuconych na margines, zapytana o "przebudzenie" - punkt zwrotny w swojej drodze do duchowości wymienia rozpad małżeństwa rodziców - "wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, że samymi słowami nie da się sprowadzić człowieka na właściwą drogę".
"Każdy człowiek jest sam do chwili, gdy zaakceptuje swoją samotność i nauczy się znajdować przyjaciela w sobie samym" - to słowa podróżniczki Beaty Pawlikowskiej.
Filozof i etyk Magdalena Środa twierdzi, że "kobiety mają silną potrzebę dostosowywania się do stereotypów i roli wyznaczonej im przez mężczyzn", a wyzwolenie się kobiet ze stereotypu będzie zbawienne w skutkach także dla mężczyzn, którzy rolę wodzów, jedynych żywicieli, istot samodzielnych i doskonałych przypłacają chorobami somatycznymi i samobójstwami.
Magdalena Cielecka, aktorka, zapytana o odczucia, które wywołują w niej zmiany przychodzące z wiekiem, odpowiada: "bardziej niż starości obawiam się takiego przemijania, w wyniku którego stanę się nieprzydatna jako człowiek. Chciałabym żyć jak najdłużej potrzebna ludziom, żebym miała im coś do powiedzenia. Bardziej mnie zajmuje ten problem niż przemijanie mojego ciała".
Agata Tuszyńska, pisarka, otacza się pięknymi przedmiotami, ale jest gotowa w każdej chwili wszystko utracić i rozpocząć życie od nowa. Świadomość, że zawsze może się wyprowadzić z domu i zamieszkać w innym miejscu, na drugim końcu świata, przynosi jej ulgę.
Od Ewy Foley, której zawód polega na tym, że "pisze i mówi o tym, jak życie uczynić szczęśliwym", dowiadujemy się, że ludzie uczą się na dwa sposoby - przez desperację, kiedy życiowy dramat staje się impulsem do zmian i działania oraz przez inspirację, którą można czerpać z różnych źródeł, m.in. z książek.
Małgorzata Braunek przeżyła śmierć rodziców, czuje się oswojona ze śmiercią, jej zdaniem "w gruncie rzeczy umieramy tak, jak żyjemy".
To tylko próbka materiału zaprezentowanego w Kobiecie metafizycznej. Po prostu kilka myśli jej bohaterek - wcale nie najważniejszych, nawet nie najbardziej charakterystycznych. Odczytując je w danym miejscu i czasie mojego życia z jakiegoś powodu zwróciłam na nie uwagę - zdziwiły mnie, poruszyły, pozwoliły nazwać to, co przeczuwałam, wywołały sprzeciw. Jestem pewna, że każda kobieta, każdy człowiek, znajdzie w tej książce słowa, które pozwolą mu coś zrozumieć, a może nawet podpowiedzą, jak żyć.
styczeń 2007, Ewa Lachiewicz

Historia Ogrodu Edenu nie jest historią upadku człowieka, ale pojawienia się ludzkości powiedział Harold S. Kuschner
Takie i inne zaskakujące myśli można znaleźć w książce Gorsza płeć napisanej przez profesor Marię Bogucką i wydanej przez TRIO w 2005 roku.
* * *
Oto telegraficzny skrót problemów omawianych w tej interesującej książce.
Wprowadzenie terminu gender było ważnym momentem w badaniach; ułatwiło wyzwolenie historii kobiet z ograniczenia jej, do przejawów życia seksualno-biologicznego, do koncentrowania się na roli żony i matki, a więc na funkcjach macierzyńsko-rozrodczych.
Konsekwencją tej zmiany terminologicznej stało się także zrozumienie, że podległy status kobiet, ich uzależnienie, bezsilność społeczna i polityczna, trwające całe stulecia, nie zostały narzucone przez prawa natury, lecz stanowiły konstrukcję społeczną, polityczną i kulturową uwarunkowaną historycznie, a więc podlegającą zmianom.
Jednocześnie pojawiło się zrozumienie, że studia nad tak pojętą płcią (gender) dotyczą nie tylko kobiet, ale i mężczyzn, gdyż i oni są płciowo uwarunkowani (gendered beings ). Wzajemne układy kobiet i mężczyzn na różnych poziomach (rodzina, społeczeństwo, państwo) zmieniające się w różnych epokach historycznych nazwane zostałygender relations .
* * *
Pogląd, że kobieta to chaos, nieokiełznana natura, podczas, gdy mężczyzna reprezentuje ład i cywilizację, przewijał się przez całą starożytność i wieki średnie. Kobieta była postrzegana jako zagrożenie dla ładu społecznego opartego na patriarchalizmie. I nie może ulegać wątpliwości, że u podłoża rosnącej niechęci do kobiet oraz ich dyskryminacji legło nałożenie się wpływów kultury greckiej i rzymskiej na tradycję starego i nowego testamentu.
-
Do XII wieku kobieta z niższych szczebli hierarchii społecznej spędzała życie na ciężkiej pracy domowej oraz rodzeniu dzieci, zdominowana przez męskich partnerów w patriarchalnej rodzinie.
-
Kobiety lepiej urodzone, ale i tak pozbawione dostępu do nauki, brały udział w życiu dworskim. Ich wpływ łagodził obyczaje. Zjawisko miłości dworskiej, pojmowanej jako służba wybrance serca, było w istocie przeniesieniem modelu stosunku feudalnego, jak między wasalem i seniorem.
Renesans i następne epoki niewiele nowego przyniosły w położeniu kobiet. Nadal podlegały one ojcu lub mężowi. Małżeństwo, zwłaszcza w krajach protestanckich, było dla nich niemal jedyną dopuszczalną formą egzystencji. Wyznawcy luteranizmu i kalwinizmu kobietę niezamężną uważali za stwór nienaturalny i podejrzany. Alternatywę stanowił klasztor lub życie na marginesie społeczeństwa jako, np: prorokini czy czarownica. Największa swobodę i najsilniejszą pozycję miały wdowy.
-
Ciągle toczyły się spory teologiczne i medyczne wokół problemu płci. Poglądy teologów kształtowały mentalność społeczną i wpływały na stosunki międzyludzkie. Wielu myślicieli przyjęło za Arystotelesem, że kobieta to nieudany mężczyzna (pomyłka natury). Prawnicy byli zdania, że kobiety jako niższy gatunek są niezdolne do sprawowania jakichkolwiek urzędów i pełnienia czynności prawnych.
-
Głosy odmienne traktowano z przymrużeniem oka. Np., kiedy niemiecki humanista Cornelius Agrippa w 1529 r. dowodził wyższości kobiet nad mężczyznami nazywając je koroną dzieła stworzenia.
Dyskusja o kobietach rozwijała się także w formie satyry. Autorzy piszący na ich temat nie chcieli nikogo przekonać do swoich racji ale ośmieszyć temat, ponieważ ośmieszona ofiara nie budziła współczucia. Poważniejsze dzieła literackie opisywały tylko kobiety niezwykłe.
-
W Hiszpanii kobietę uważano za istotę szlachetną, nie niższą od mężczyzny tylko słabszą, łatwo błądzącą i nadającą się tylko do obowiązków domowych.
-
We Francji słabość kobiet była nagradzana adoracją i opieką. Kobiety wykształcone, którym to nie wystarczało prowadziły otwarte salony, angażowały się w działalność charytatywną, pisały i wydawały drukiem - mimo nagminnego ośmieszania ich twórczości.
-
W Anglii za czasów Elżbiety nie było ostrych wypowiedzi nt kobiet. Potem jedni teolodzy mówili, że kobiety są głupie, inni, że szlachetne. A w pamfletach podkreślano funkcjonowanie podwójnych standardów innych dla mężczyzn i kobiet.
-
Najostrzejsze dyskusje miały miejsce w Niemczech.
W XIX wieku Kodeks Napoleona wprowadził zapis małżonkowie tworzą jedną osobę polityczną. Mąż powinien zapewnić żonie opiekę, ona jemu posłuszeństwo. I takie przesłanie utrwaliło stereotyp gender relations na następne dwa stulecia.
Wiek XIX przyniósł dalsze pogorszenie sytuacji i życia kobiet i nadal uważano je za irracjonalne stworzenia obdarzone tajemniczymi mocami.
Epoka wiktoriańska stworzyła zakłamane społeczeństwo mieszczańskie posługujące się podwójną moralnością inną dla kobiet i inną dla mężczyzn. Kobiety z towarzystwa były dodatkiem do męża wolno im było, co najwyżej działać charytatywnie. Kobiety z arystokracji były muzami dla poetów, malarzy i muzyków. A kobiety z ludu wykorzystywano do niewolniczej pracy w rozwijającym się gwałtownie przemyśle.
Ale kobiety jako gender były dziedziczkami doświadczeń minionych wieków i dojrzały już do podjęcia walki o należne sobie miejsce w historii. Najpierw za pomocą pióra. Domeną kobiet staje się powieść obyczajowa, zaangażowana, analizująca ich położenie, prawo do samorealizacji, problem poświęcania się.

O edukacji dla kobiet
Filozofowie nie byli zgodni wypowiadając się na temat dostępu kobiet do edukacji:
-
Za optowali Erazm z Rotterdamu i John Locke twierdząc, że aby dobrze rządzić domem i wychowywać dzieci kobieta powinna czerpać wiedzę z książek. A jeśli może się uczyć francuskiego to czemu nie łaciny i greki?
-
Daniel Defoe zwracał uwagę, że wykształcona kobieta będzie lepszą towarzyszką dla męża.
-
Johann G. Fichte przekonywał, że kobieta jest podporządkowana mężowi, bo tego pragnie, wolność jest jej obca. Nie potrzebuje wykształcenia, bo rządzą nią emocje a nie rozum.
-
Kant był zdania, że nauka szkodzi kobiecie, bo zabija w niej piękno.
-
W Anglii na życzenie żony króla napisano traktat o zasadach wychowania dziewcząt, który zaczynał się od wyliczenia książek, jakich nie należy dziewczętom dawać do czytania, a dalej w nim było o tym, że nie należy wymagać od kobiety inteligencji, wystarczy aby umiała czytać, pisać, gotować i szyć. Nie powinna uczyć się retoryki, bo dla niej ważna jest dobroć nie elokwencja.
-
We Włoszech krążyły rozbieżne opinie, np.: że dziewczynek nie dopuszcza się do nauki, ponieważ są zdolniejsze od chłopców i byłyby dla nich konkurencją, albo że edukacja psuje dziewczęta i dlatego powinna się kończyć wraz z małżeństwem.
-
Dobrze wykształcone były Hiszpanki. Uczono je w domu czytania, pisania, podstaw arytmetyki, prowadzenia domu, szycia, haftu, muzyki, tańca, języków, a nawet geografii, historii, filozofii i przyrodoznawstwa.
Proporcje między dziewczętami i chłopcami pobierającymi nauki wszędzie wyglądały niekorzystnie dla tych pierwszych. Na przykład w XVI wieku:
-
w Wenecji było 4600 uczniów w tym 30 uczennic,
-
w Brandenburgii na 59 szkół, 4 przyjmowały dziewczęta, a po 40 latach spośród 78 szkół 9 było dla dziewcząt.
W wieku XIX kobiety aktywność swoją kierują na pomoc potrzebującym. Opiekują się chorymi, ubogimi, sierotami, prostytutkami. Angażują się w reformowanie i więziennictwa. Ale także szturmują uniwersytety, organizują demonstracje, buntują się przeciw niesprawiedliwości społecznej i nierówności politycznej. Emancypują się, zakładają kółka, misje, kongregacje, organizacje, związki. Tworzą podwaliny pod ruch wyzwolenia kobiet.
Doniosła była rola obu wojen światowych w emancypacji kobiet. Wyprowadzenie ich z domu, aby zastąpiły mężczyzn w biurach i fabrykach przyczyniło się do zmian w sferze obyczajowości i mentalności. Ponadto kobiety brały aktywny udział w walkach o niepodległość. Czy uwzględniono to przy podziale łupów? Odpowiedź można znaleźć w książce Gorsza płeć.
* * *
Oprócz ujęcia historycznego, jak to przez wieki z kobietami bywało, książka "Gorsza płeć" zawiera szczegółowe i interesująco przeprowadzone analizy problemów kobieta w odniesieniu do...

Kobieta a religia w czasach nowożytnych.
Przez długie tysiąclecia religia stanowiła jedyną sferę życia publicznego, w której istniało miejsce dla kobiet&uczestnictwo w życiu religijnym dawało kobiecie pewną sferę wolności, umożliwiało choćby wyjście z domu i oderwanie się od codziennych obowiązków, czasem pozwalało na zaspokojenie ambicji wyższego rzędu.
Początek reformacji przyniósł silną falę aktywności kobiet. W całej Europie brały one udział w demonstracjach ulicznych i ruchach obrazoburczych. W Niemczech, we Francji wypowiadały się w sprawach wiary drukując swoje utwory. Ale niczego nie uzyskały. Wielu badaczy uważa nawet, że hasłem reformacji było panowanie mężczyzny nad kobietą.
Po Soborze Trydenckim (1563r.) powszechnie wprowadzono zaostrzoną klauzurę klasztorną (zgodnie z hasłem, że kobieta musi być okiełznana albo przez męża, albo przez mur). Dynamicznie rozwijająca się wspólnota Sióstr Urszulanek (powstała, aby zajmować się edukacją dziewcząt), czy zakon wizytek (opiekujący się chorymi) były również spychane w kierunku instytucji klauzurowej ze szkodą dla swego powołania. Przed zamknięciem ustrzegły się tylko szarytki, które nie nosiły habitów i nie składały ślubów.

Wielkie polowanie na czarownice XVI-XVIII wiek
Magia stanowiła ważny składnik kultury wszystkich ludów tworzących Europę. W mentalności ludzi dominowała magiczna interpretacja świata. Magię w życiu codziennym uprawiały kobiety, odpowiedzialne zwykle za sporządzanie posiłków, pielęgnację chorych, opiekę nad inwentarzem domowym. U schyłku średniowiecza zaczęto magię kojarzyć z szatanem. Zrodził się wtedy wspólny dla całej Europy stereotyp czarownicy. W procesach, które im wytaczano (a wystarczyła do tego denuncjacja) nie chodziło o rzucanie uroków, ale o konszachty z diabłem. Kobiety (podobnie, jak Żydzi) stały się kozłami ofiarnymi napięć społecznych. Niektórzy badacze tłumaczą to zjawisko potrzebą demograficzną koniecznością zlikwidowania kontroli narodzin i przewagi liczebnej kobiet nad mężczyznami.
Typowa polska czarownica to mieszczka lub chłopka, uboga i stara, często nie lubiana i odrzucona przez otoczenie.

Kobiety a świat polityki w XVI-XVIII wieku
Kariera polityczna udawała się zwykle wdowom lub niezamężnym. Władza kobieca, choć bywała krytykowana, nie spotykała się z aktywnym sprzeciwem.
-
Włoch - Machiavelli wykluczył kobiety z uprawiania polityki i publicznej sfery życia pod pozorem, że są one moralnie wyższe od mężczyzn.
-
Francuski prawnik w XVII w. uważał, że nie mogą sprawować władzy z powodu swojej głupoty. Inny mówił, że rządy kobiet są przeciwne naturze, bo władczyni ze względu na płeć jest łatwym celem potwarzy, a na tym cierpi autorytet władzy.
-
Szkocki kaznodzieja potępiał potworne rządy kobiet jako przeciwne naturze, dobrym obyczajom i woli Bożej.
-
Pozytywnie odnosili się do rządów kobiet Anglicy i Hiszpanie.
Pięcioma drogami mogła kobieta dojść do władzy, przez:
-
urodzenie
-
zamach stanu
-
przekazanie władzy przez władcę (rola namiestniczki)
-
małżeństwo, ewentualnie konkubinat (żony i metresy)
-
regencja w czasie małoletniości dzieci.
-
Córki królów i książąt stanowiły ważny obiekt w każdej polityce dynastycznej. Traktowane przedmiotowo były manipulowane i wykorzystywane do zawierania sojuszy. Pełniły rolę ambasadorów lub agentek ojców i braci podsuwając mężom określone rozwiązania polityczne.
-
Oprócz królewskich matek, żon, regentek wpływ na politykę miały metresy i faworyty władców.
-
Były też energiczne kobiety uczestniczące w podboju Nowego Świata, pełniące role zarządców i gubernatorów w krajach dzisiejszej Ameryki Południowej.
Działalność polityczna zwykłych kobiet była ogromnie utrudniona. Kiedy 1653 r. do parlamentu angielskiego wystosowały petycję w sprawie upadającego handlu, nie została ona przyjęta mimo, że podpisana była przez 6 tysięcy kobiet. Posłowie oświadczyli że to są kobiety i wśród nich żony, a więc prawo ich nie dostrzega.
Kobiety były bardzo aktywne w okresie rewolucji francuskiej w zamian, za co żądały tylko dostępu do edukacji i pracy. Usłyszały, że prawo do bredzenia jest niezbywalnym przywilejem kobiet. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela nie objęła kobiet, a w parlamencie dyskutowano, czy kobieta to też człowiek. Ostatecznie uznano, że jedynie prawo do śmierci jest takie samo dla kobiet i dla mężczyzn.
Siła przywiązania do tradycji i stereotypów spowodowała, że dwie wielkie rewolucje angielska i francuska, gruntownie zmieniając struktury społeczne, kobietom nie przyniosły wiele, uznając je nadal za symbol grzechu podczas, gdy mężczyzna był symbolem rozumu i cnoty.

Kobieta a kultura w XVI-XVIII wieku
Dostęp do kultury zależał od dwóch czynników statusu społecznego i płci. Miejsce kobiet w kulturze kształtowało się w dwóch płaszczyznach kultura ludowa z szerokim udziałem kobiet i kultura elit z mechanizmami wykluczającymi kobiety. W kulturze masowej kobieta pełniła rolę strażniczki tradycji i obrzędów. Była twórcą zwyczajów ludowych, celebrowała święta i życie towarzyskie. W sferach elitarnych działalność twórcza kobiet ograniczała się do rękodzieła i malarstwa, w późniejszych wiekach mogły uczyć się śpiewu, a niekiedy występować na scenie. Te, które chciały pisać i drukować swoje utwory ukrywały się pod męskimi pseudonimami, aby przekonać do siebie wydawców i uniknąć nie merytorycznej, ośmieszającej krytyki. Zdarzały się porównania kobiety piszącej z prostytutką. Wiele odwagi wymagało od nich samych przeciwstawienie się stereotypom zachowań, które narzucały: tradycja, wychowanie, rodzina, religia, państwo.
marzec 2006, Wanda Czarnota
|