top
logo

                                 Organizacja Pożytku Publicznego

Odwiedzający

Odwiedza nas 6 gości oraz 0 użytkowników.

2. Kobieta metafizyczna - Artur Cieślar

INANNA, W-wa 2005

Powrót do Kącika

Kobieta metafizyczna, debiut książkowy romanisty, tłumacza, podróżnika, autora reportaży i opowiadań Artura Cieślara to zbiór rozmów z dziewięcioma kobietami. Inspirowane pytaniami autora przemawiają do nas kobiety znane, a jednak na pewno nie poznane do końca, zaskakujące, urzekające wrażliwością, mądrością, dobrocią, pracowitością - Małgorzata Braunek, Magdalena Cielecka, s. Małgorzata Chmielewska, Ewa Foley, Jadwiga Staniszkis, Magdalena Środa, Agata Tuszyńska i Beata Tyszkiewicz.

Sięgając po zbiór wywiadów przeczuwałam, że usłyszę od nich rzeczy nie tylko ciekawe, ale i ważne. Przyjemnie jest konfrontować swoją wiedzę i wyobrażenia o znanych postaciach z tym, co one same o sobie mówią. To jest taki pierwszy, powierzchowny poziom ekscytacji - odkryć coś zaskakującego, łamiącego stereotyp danej osoby, np. to, że siostra zakonna Małgorzata Chmielewska pali papierosy, a feministka, profesor Magdalena Środa ma zwyczajną rodzinę.

Dzięki książce poznałam nowe, zaskakujące dla mnie fakty z życia kobiet, o których co nieco słyszałam, ale akurat nie to, że profesor Staniszkis jest zafascynowana filozofią Wschodu, że wielokrotnie podróżowała i miesiącami mieszkała w Japonii, że aktorka Beata Tyszkiewicz przez wiele lat borykała się z powikłaniami po zatruciu amebą przywiezioną z Algierii. Może obiło mi się o uszy, że Małgorzata Braunek, słynna Oleńka z Potopu została buddystką, ale że pracuje jako wolontariuszka w hospicjum onkologicznym, to już na pewno nie.

Ale nie chodzi o to, że z kart Kobiety metafizycznej można się dowiedzieć czegoś ciekawego o osobach publicznych. Warto tę książkę przeczytać ze względu na bogactwo myśli, poglądów i spostrzeżeń, którymi nas raczą. To nie są wywiady, jakich udziela się kolorowym czasopismom. To są poważne rozmowy o życiu. Poważne, co nie znaczy pozbawione lekkości, humoru, wspomnień z dzieciństwa, historii z życia wziętych. Poznając je, zaczynamy rozumieć, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się losy bohaterek - dlaczego tak a nie inaczej toczą się losy nasze i naszych znajomych. Podoba mi się ich brak kokieterii oraz to, że nie określają swojego miejsca w świecie za pomocą odniesień do mężczyzn, i to wcale nie dlatego, że w ich życiu nie ma przedstawicieli drugiej płci. Duża w tym zasługa autora, który - w odróżnieniu od wielu "przepytywaczy" gwiazd, nie ulega pokusie plotkowania o mężach, partnerach życiowych, rozwodach czy dzieciach. Choć sama lubię opowieści z życia prywatnego znanych osób, tutaj mi ich nie brakowało. Okazuje się bowiem, że w życiu owych pań istnieją obszary o wiele bardziej zajmujące i warte poznania.

Dlaczego "kobieta metafizyczna"? Tu mam dylemat. Szczerze mówiąc tytuł od początku nie przypadł mi do gustu. Wywołał u mnie skojarzenia z magią, astrologią, a to, jak dla mnie, przemawiałoby przeciw lekturze. Później okazało się, że to nie to, ale nie potrafię zaproponować innego tytułu - może więc ten jest najlepszy z możliwych. Metafizyka, jak objaśnia jedna z bohaterek (łatwo domyślić się, która z pań została o to poproszona) może być definiowana nie wiele sposobów. A najogólniej - jako nauka o wszystkim, co przekracza rzeczywistość doświadczalną i tę, która daje się ująć przez naukę.

Kobietę metafizyczną czyta się naprawdę lekko i potoczyście. Jednak wiele razy, mając poczucie, że dotyka ona rzeczach ważnych, nad którymi warto się chwilę dłużej zatrzymać, rzeczywiście zwalniałam i przystawałam. O czym mówią panie zaproszone przez Artura Cieślara? O dokonanych wyborach, o pasjach, o tym, bez czego nie potrafiłyby żyć - podróże, książki, świadomość bycia komuś potrzebnym, obcowanie z nauką, z kulturą, niezależność. Mówią o sensie cierpienia, o tym, jak radziły sobie ze śmiercią bliskich, o swoich największych lękach i marzeniach. Poznajemy ich światopogląd, stosunek do religii, kościoła, wyobrażenie o tym, co nastąpi po śmierci.

W książce tej znalazłam bardzo wiele myśli, które do mnie głęboko przemówiły, choć niektóre z nich były zaskakująco proste, jak np. ta, że bez przemijania nie byłoby życia, kolejna - że nie jest rzeczą złą popełniać błędy, ale jest głupotą nie wyciągać z nich wniosków, czy inna - że mimo usilnych starań nie jesteśmy w stanie nikogo zmienić, każdy może zmienić tylko samego siebie. Wplecione w pełne uczuć i przykładów historie, bynajmniej nie brzmią jak wyświechtane frazesy, ale stają się urzekająco prawdziwe i w pewnym sensie odkrywcze.

Socjolog Joanna Staniszkis mówi o dobrym wykorzystaniu przeciwności losu, wrogich nam procesów, zjawisk, które istnieją niezależnie od naszej woli, niczym spadający kot, który tak wykorzystuje siłę ciążenia, aby upaść w najbardziej bezpieczny sposób.

Według aktorki Beaty Tyszkiewicz pierwszym krokiem wprowadzającym człowieka w smugę cienia jest śmierć matki, ponieważ gdy odchodzą rodzice, okazuje się, że już nikomu nie będzie na nas tak zależało.

Siostra Chmielewska, prowadząca ośrodek dla osób wyrzuconych na margines, zapytana o "przebudzenie" - punkt zwrotny w swojej drodze do duchowości wymienia rozpad małżeństwa rodziców - "wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, że samymi słowami nie da się sprowadzić człowieka na właściwą drogę".

"Każdy człowiek jest sam do chwili, gdy zaakceptuje swoją samotność i nauczy się znajdować przyjaciela w sobie samym" - to słowa podróżniczki Beaty Pawlikowskiej.

Filozof i etyk Magdalena Środa twierdzi, że "kobiety mają silną potrzebę dostosowywania się do stereotypów i roli wyznaczonej im przez mężczyzn", a wyzwolenie się kobiet ze stereotypu będzie zbawienne w skutkach także dla mężczyzn, którzy rolę wodzów, jedynych żywicieli, istot samodzielnych i doskonałych przypłacają chorobami somatycznymi i samobójstwami.

Magdalena Cielecka, aktorka, zapytana o odczucia, które wywołują w niej zmiany przychodzące z wiekiem, odpowiada: "bardziej niż starości obawiam się takiego przemijania, w wyniku którego stanę się nieprzydatna jako człowiek. Chciałabym żyć jak najdłużej potrzebna ludziom, żebym miała im coś do powiedzenia. Bardziej mnie zajmuje ten problem niż przemijanie mojego ciała".

Agata Tuszyńska, pisarka, otacza się pięknymi przedmiotami, ale jest gotowa w każdej chwili wszystko utracić i rozpocząć życie od nowa. Świadomość, że zawsze może się wyprowadzić z domu i zamieszkać w innym miejscu, na drugim końcu świata, przynosi jej ulgę.

Od Ewy Foley, której zawód polega na tym, że "pisze i mówi o tym, jak życie uczynić szczęśliwym", dowiadujemy się, że ludzie uczą się na dwa sposoby - przez desperację, kiedy życiowy dramat staje się impulsem do zmian i działania oraz przez inspirację, którą można czerpać z różnych źródeł, m.in. z książek.

Małgorzata Braunek przeżyła śmierć rodziców, czuje się oswojona ze śmiercią, jej zdaniem "w gruncie rzeczy umieramy tak, jak żyjemy".

To tylko próbka materiału zaprezentowanego w Kobiecie metafizycznej. Po prostu kilka myśli jej bohaterek - wcale nie najważniejszych, nawet nie najbardziej charakterystycznych. Odczytując je w danym miejscu i czasie mojego życia z jakiegoś powodu zwróciłam na nie uwagę - zdziwiły mnie, poruszyły, pozwoliły nazwać to, co przeczuwałam, wywołały sprzeciw. Jestem pewna, że każda kobieta, każdy człowiek, znajdzie w tej książce słowa, które pozwolą mu coś zrozumieć, a może nawet podpowiedzą, jak żyć.

styczeń 2007, Ewa Lachiewicz


 

1 procent

Galeria

Odnośniki

Logowanie


bottom
top
Pozycjonowanie stron naszej fundacji wspiera Top Solutions

bottom

Powered by Joomla!. Design by: joomla template download  Valid XHTML and CSS.